Witam ;3
Potrzebowałam jakiegoś "miejsca", które zastąpi mi biblioteczne archiwum,
w którym uwzględnię książki przeczytane przeze mnie.
Sama jestem ciekawa jaka jest ich ilość, zatem każda książka będzie miała swój numerek :p
Będą to lektury szkolne, które w jakiś tam sposób mnie poruszyły (o dziwo!).
Będą to książki, które wynorałam podczas kilku godzin w bibliotece, na chybił trafił.
Również takie, o których się mówi, ale również takie, o których mało kto słyszał ;3
Dla zabicia rutyny czasami wstawię coś swojego,
co pewnie będzie trochu narcystyczne, ale nie chcę zanudzić Was na śmierć :P
A przecież liryka jest równie cenna jak proza...
Może trochę muzyki?
Filmów?
Będzie ciekawie (chyba) > . <
No to sru!
1. Lucy Maud Montgomery = "Ania z Zielonego Wzgórza"
Tak. To nie żarty. To pierwsza lektura szkolna, która mi się spodobała :pWszyscy doskonale znają Ankę i z tego, co słyszałam, większość ją lubi.
Kto by nie zachwycił się rudowłosą dziewczynką, której przytrafiają się przeróżne historie, spontanicznie lub z jej inicjatywy.
To chyba właśnie jej zasługa, że tak bardzo podobają mi się rude kosmyki włosów ;3
2. Austin Wright = "Tony i Susan"
Wieść o niej napotkałam w jakiejś gazecie. Króciutka recenzja zachęciła mnie do wgłębienia się w tą książkę. A jest co czytać, bo są to aż dwie pozornie różne historie. Książka w książce, dwie fabuły.
Tony jest bohaterem powieści, którą czyta Susan. Została ona przysłana jej przez eksmęża, Edwarda, i to łączy ich obydwa światy. Dlaczego POZORNIE różne historie? W pewnym momencie Susan zauważa jak wiele łączy ją z Tonym oraz jaką krzywdę wyrządziła byłemu mężu. Brzmi to dość poważnie, jednakże to dobrze skrojony dramat obyczajowy, który pochłonie Was totalnie.
3. Nietzsche = "Aforyzmy"
Z matczynej biblioteki (nawiasem mówiąc - przeglądając książki rodziców, można się o nich wiele dowiedzieć). Nadal ją czytam. Wracam, kiedy mam ochotę na drobne przemyślenia bądź poszukuję inspiracji. Niełatwa. Wymaga skupienia i chęci do interpretacji. Jak sam tytuł wskazuje jest to zbiór aforyzmów, sentencji, anegdot. Coś dla filozofów i tych, którzy często rozkminiają na wiele tematów :)
4. Eric Emmanuel Schmitt = "Oskar i Pani Róża"
Jedna z lektur konkursowych, które musiałam opracować. Najszybciej przeczytana przeze mnie, bo bez ociągania, w jeden dzień. Dziesięcioletni Oskar, chory na białaczkę, za sprawą tajemniczej Pani Róży, pisze listy do Boga, w których uwzględnia swe ostatnie dnie. Mimo niezbyt przyjemnego tematu, pełna humoru i intrygująca. Zapewne wszyscy o niej słyszeli, ale pominąć takie dzieło to grzech.
*** Zrealizowano film na jej podstawie, który jest równie dobry jak książka. Warto obejrzeć go po przeczytaniu.
5. Cecelia Ahern = "P.S. Kocham Cię"
Ktoś kiedyś powiedział mi, że to tandeta. Czytadło. Nic szczególnego. Sądzę, że zależy to od czytelnika. Nie zdarza się na co dzień śmierć męża, a potem znalezisko w postaci listów od niego. Uważam, że mimo tematyki, jest to ciepła, z pogodą ducha powieść obyczajowa.
*** Tu także można po przeczytaniu skusić się na ekranizację tejże książki, ale mi jakoś nie przypadła ona do gustu. Może dlatego, że nie lubię (nie wiem dlaczego :p) Hilary Swank :)
6. Stephen Chbosky = "Charlie"
Powieść młodzieżowa. Dość intrygująca, gdyż Charlie nie wstydzi się pisać otwarcie o swych problemach, doznaniach i przeżyciach. Poleciłabym tą książkę naszym kochanym rodzicom, aby lepiej zrozumieli nasz świat.
*** Tu ekranizacja okazała się strzałem w dziesiątkę! Wspaniała muzyka, doskonale dobrani aktorzy, film dopracowany pod każdym względem... A wszystko to jest zapewne zasługą pana Chboskiego, bo to on zajął się scenariuszem i reżyserią swej książki.
7. Gabrielle Zevin = "Gdzie indziej"
Moja ukochana. Najwspanialsza. Najlepsza. Arcydzieło. Śmierć jest początkiem historii. Opowiada nam o tym, co dzieje się z duszą zmarłej osoby. Nie opiszę Wam krainy Gdzie indziej, bo nie zrobię tego tak jak Pani Zevin. Majstersztyk. Moja pierwsza kupiona książka, a wzbogacam moją biblioteczkę o same perełki.
***
To by było na tyle. Szczęśliwa, pierwsza siódemka ;3
Jedyne co mogę jeszcze dodać, to film na dziś : "Igrzyska śmierci".
Jakoś stronię od takich komercyjnych, wieeeelkich produkcji,
którymi wszyscy się zachwycają i wgl, i wgl, ale w końcu się przekonałam.
Po obejrzeniu "Poradnika pozytywnego myślenia"
Jeniffer Lawrence zachwyciła mnie swą grą i zapragnęłam więcej.
Skubana ma talent.
Do napisania!







muszę przeczytać Charliego! bo film był w dechę <3
OdpowiedzUsuńi również nie lubię Swank, za to Gerard nadrabia ;)